niedziela, 22 stycznia 2017

Battlefield 1

Szczerze mówiąc miałem spore wątpliwości dotyczące BF w czasach WW1. Z drugiej strony, kolejny nowoczesny Battlefield to byłoby już za dużo. Byłoby mi również trudno odnaleźć się "przyszłości" (lasery? nieeee!).

Okazało się jednak, że WW1 pasuje do BF niebywale dobrze. Od pierwszego odpalenia gra wrzuca w wir wojny z całym jej klimatem (pierwsze misje w single). Prolog jest fantastyczny, podobno później single trochę siada, ale pierwsze wrażenie ma się tylko raz i jest ono rewelacyjne. Kampania jest dużo, dużo głębsza niż ratowanie świata w kosmosie a'la CoD itp. Warto sobie zarezerwować z godzinę przy pierwszym odpaleniu gry, właśnie na złapanie klimatu.


Naturalnie kampanię można przerwać i skoczyć do multi co też po relatywnie krótkim czasie uczyniłem. Pierwsze wrażenie - to jest normalny Battlefield.  Jest trochę inny interfejs - ale są typowe squady, squad liderzy, cele, oznaczanie ich, klasy itd. Jest jednak sporo fajnych zmian, które lepiej wyważają balans rozgrywki (znacznie mniej meczy zakończonych porażką typu 400:1) tudzież bardziej popychają do gry grupowej.


Podstawowy tryb w multi to Operacje. Wszystkie inne są dopiero w podmenu. Operacje to połączenie Conqestu z Rushem ale powiedziałbym, że jest to  raczej Rush z elementami Conqestu, przy czym poszczególne potyczki mają swoją sekwencję - nie są to mecze totalnie wyrwane z kontekstu każdy w innym miejscu świata - ale logiczna ofensywa w całości z dodatkowym komentarzem oraz podsumowaniem historycznym. Myślę, że ten tryb może się podobać każdemu, któremu przeszkadzała ta bezkontekstowość walki w poprzednich odsłonach.


Jeśli o mnie chodzi - ja w poprzednich BF'ach w zasadzie nie grałem w Rusha, miałem poczucie bezmyślnej siekaniny a'la CoD. Tutaj ma to sens, kontekst historyczny jest świetny, chce się poczytać o tych ofensywach, jak i miejscach w których się toczyły. Myślę, że DICE będzie wypuszczać w ramach DLC właśnie pakiety "ofensyw" (np. front wschodni) zamiast, pakietów kilku mapek w różnych klimatach nie powiązanych ze sobą jak to było w przeszłości (poprzednie BFy).


Ale nie tylko Operacjami BF1 stoi (chociaż może tak być, że najwięcej ludzi gra, bo jest pierwszy w menu), grałem też w mojego ulubionego Conqesta, który cały czas daje mi spory fun, szczególnie, że te drobne modyfikacje, które poprawiają balans gry są naprawdę fajne. Co istotne, sama główna mechanika Conqesta wróciła do oryginalnej, znanej z poprzednich BFów (nie ma tej kontrowersyjnej zmiany która była w becie).


W sumie przez kilka dni strzelania grałem na zmianę w Conqesta oraz Operacje (mniej więcej po równo) - bawiąc się przednio w obu trybach. Głównym czynnikiem wyboru był czas jaki chcę poświęcić grze przy każdym podejściu: wygląda to tak, że pełna runda Conqest to 25-30 min, Operacja to raczej 60-80 min.


Zmiany to moim zdaniem przede wszystkim różnego rodzaju mechanizmy, które poprawiają balans rozgrywki. Z najbardziej widocznych to oczywiście Behemoty (sterowce, pociągi pancerne, pancerniki), które są swego rodzaju "posiłkami", które dostaje drużyna, która przegrywa. W Conqeście pojawiają się wtedy, kiedy robi się duża różnica w punktach w meczu (może się to wydarzyć nawet po 15 min gry). W Operacjach są "dodawane" w kolejnym meczu stronie słabszej jeśli ofensywa się nie posuwa tudzież defensywa jest nieskuteczna. Przy czym - co ważne - samo pojawienie się Behemota nie gwarantuje tego, że drużyna, która go dostała wgrywa. Bywa naprawdę różnie, przede wszystkim można go zniszczyć (wymaga to jednak trochę zachodu), ale nawet i bez zniszczenia zdarza się, że jego pojawienie na polu bitwy nie pomogło w końcowym rozrachunku.


Są też posiłki w postaci elitarnego sprzętu: miotacz ognia albo ciężki strzelec pancerny. I tutaj też jest nieźle pomyślane, bo o ile po założeniu wydaje się, że to god-mode, to szybko się okazuje, że taki bóg-wojny bez wsparcia ginie dosyć szybko. Generalnie JEDEN piechociarz może dosyć łatwo załatwić gościa strzelając mu zwyczajnie po plecach.


Również fajnym pomysłem jest gaz i maski anty. Znakomicie działają w sytuacjach wydawałoby się bez wyjścia np. nie ma jak uciec, bo jest grupa przeciwników albo kamperów zaczajonych w jakimś kluczowym miejscu na mapie. Bez założenia maski się ginie oraz nie da się przycelowywać (można tylko strzelać z biodra). Można ten mechanizm wykorzystać do ucieczki, albo do skoordynowanego ataku squadu na jakąś kluczową lokalizację. Ja przełączyłem się całkowicie z typowych granatów na gazowe.


Dodatkowym elementem puzzle'a - papier / nożyce / kamień jest dynamiczna pogoda, która ciągle zmienia sytuację na polu bitwy.  Dzięki temu mam wrażenie, że snajperzy aż tak bardzo nie przeszkadzają jak w poprzednich odsłonach BF, bo nie za bardzo mogą rozwijać skrzydeł swojej specjalizacji.


Bardzo cieszy również mechanizm całkowitej destrukcji tak jak to było w BC2. Dzięki temu wróciły akcje pt. nie da się wykurzyć wrogów z budyneczku, to można go po prostu wysadzić razem z ekipą w środku. Dodatkowo destrukcja powoduje, że mapy zmieniają się dosyć gruntownie w trakcie rozgrywki w wyniku walk - pod koniec meczu czasami cała mapa to w zasadzie gruzy / ruiny pierwotnych lokacji. Co ciekawe również - po wybuchach zostają leje, które można znakomicie wykorzystywać jako element defensywny (możliwość ukrycia się przed odstrzałem, podleczenia się itp). Generalnie - wszystkie te mechanizmy powodują, że potyczki są wyrównane i trzymają w napięciu do samego końca. Widać, że mechanika jest głęboko przemyślana i przetestowana w boju (w przeciwieństwie do gier konkurencji).


Jeśli chodzi o inne zmiany, to dodano bardzo fajny mechanizm chwilowego powiększania mini-mapy w trakcie gry oraz zoomowania z widoku globalnego mapy do punktu odrodzenia po zgonie. Dzięki temu (przynajmniej u mnie) jest dużo większa orientacja w przestrzeni w miejscu, w którym się aktualnie przebywa tudzież miejscu, w którym się "ląduje" (respawn) po zgonie. Jednakże sama minimapa zmieniła znaczenie, bo zmieniony został mechanizm spotowania. Przede wszystkim wystrzały nie powodują uaktywnienia się na celów minimapie, również "wyspotowanie" wroga na głównym ekranie tego nie daje.  Oznaczone cele widać wyłącznie na głównym ekranie (oczywiście również dla innych graczy). Sumarycznie powoduje to, że mapa raczej ma pomagać w orientacji w terenie, a nie w samej walce, w naturalny sposób mniej się na nią patrzy i trzeba się bardziej skupiać na głównym ekranie, wsłuchiwać się w dźwięki itp. Moim zdaniem zmiana na lepsze.


Klasy są znacznie bardziej wyspecjalizowane - mają swoje unikalne uzbrojenie, dlatego tym bardziej team-playing ma sens. Idealny teamy to przedstawicie wszystkich klas. Naturalnie szturmowców jest najwięcej, ale jest duże pole do manewru dla medyków i wsparciowców.


Sprzęt jest bardzo zróżnicowany i nawet nie chodzi tutaj o wygląd, ale samą obsługę np. niektóre mają strasznie duży rozrzut przez co ciężko je okiełznać. Grając szturmowcem / medykiem nie mogłem sobie poradzić z obsługą sprzętów, które są dostępne standardowo dla tych klas zaraz po rozpoczęciu gry. Po jakimś czasie jest możliwość kupienia innego uzbrojenia, które można lepiej wyprofilować pod swój styl gry. W moim przypadku po 2-3 levelach (20 min gry?) trafiłem w końcu na takie, którymi już gra mi się bardzo dobrze. Broń ma feeling wyczuwalnie cięższej i bardziej mozolnej w użyciu, przez co gra wydaje się bardziej brutalna niż w poprzednich BFach. A już szarża bagnetem albo potraktowanie kogoś saperką po plecach za każdym razem jest swego rodzaju "przeżyciem" - złapałem się na tym, że instynktownie zaciskam zęby przy takiej akcji (a nie zdarzało mi się to w poprzednich BFach). W sumie, porównując taką akcję do wcześniejszych, to "nóż z BF4" jest dla siusiumajtków.


Jeśli chodzi o pojazdy - czołgi są dużo mocniejsze niż w innych BFach (ale jest ich mniej). Nie da się już jednoosobowo je załatwiać - konieczna jest współpraca 2-3 piechociarzy. Na szczęście broń przeciwczołgową mają standardowo szturmowcy (których naturalnie jest najwięcej) - granaty przeciwczołgowe. Samolotami lata się dużo łatwiej, to już nie jest aktywność zarezerwowana tylko dla pro-pilotów. Nie ma żadnych flar czy innych tego typu mechanizmów, więc pozostaje old-schoolowe strzelanie. Bez większych problemów udawało mi się bombardować cele - tutaj też fajna opcja do zabawy.


Mapy są dosyć zróżnicowane, wydaje się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie osobiście najbardziej podobają się francuskie miasteczka oraz wioski we włoskich górach. Wydaje się, że mapa, która była w becie, jest najgorszą. Na każdej mapie jest sporo różnych dodatkowych sprzętów (mam wrażenie, że więcej niż w poprzednich BF), stacjonarne karabiny czy działa p.lot. jak i również bardzo duże działa zainstalowane na bunkrach (włoskie odpowiedniki linii Zygfryda itp).


W kwestii grafiki - jej jakość nie jest równomierna. Są lokacje, które wyglądają świetne (np. Las Argoński), na innych - tekstury (szczególnie w środku budynków) są średnie. Jednakże w stosunku do BF4 jest spory progres, głównie chodzi o efekty cząsteczkowe (nie było tego w poprzednich BFach) dzięki którym jest to fantastyczne poczucie uczestnictwa w dużej batalii wojennej. Skutecznie dodają klimatu jakieś totalnie drobne elementy, jak odgłos gwizdków polowych oraz wrzask natarcia zachęcający do napierania na kolejne cele po zdobyciu bieżącego sektora. Sound mixing jest świetny.


Same miejscówki są świetne - na początku zginąłem wiele razy bo.. rozglądałem się po okolicy. Nie przypominam sobie, żebym robił to w BF3 czy BF4. Zwyczajnie fajne miejsca i to realne, chce się o nich poczytać, np. Amiens albo Monte Grappa. Z ciekawostek - po każdym meczu jest bardzo fajny feeling miejscówek w kontekście zniszczeń: drakoński wpływ wojny na ładną okolicę…


To co zauważyłem - są glitche. Parę razy widziałem konie albo ogień wiszący w powietrzu. Strasznie długo ładuje się pierwszy mecz po włączeniu gry, później jest już ok (wygląda to jak jakiś inicjalny matchmaking). Jest jakiś problem z menu głównym przy wejściu do niego z poziomu bieżącej gry - działa jakoś potężnie wolno. Na szczęście DICE intensywnie pracuje nad patchami. Natomiast nie doświadczyłem żadnych disconnectów itp. Miałem jednal kilka razy lagi na mapie (widać je od razu - ikonki po prawej stronie ekranu). Ogólnie gra jest w znacznie lepszej kondycji startowej niż BF3 czy BF4.


Podsumowując - to chyba najlepszy shooter w tej chwili na rynku. Poczucie "pola bitwy" w grze jest rozbrajające. Zdecydowanie inne strzelanki tego nie dają. DICE zrobiło grę o WW1 i osadzili ją znakomicie w ramach Battlefielda. Niektórzy piszą, że to najlepsza część serii od czasów BC2. Coś w tym jest.


Producent/Wydawca: Digital Illusions CE / Electronic Arts
Wymagania minimalne:
Procesor AMD FX-6350 / Intel Core i5 6600K; 8GB RAM; VGA 2GB AMD Radeon HD 7850 / nVidia GeForce GTX 660; DirectX 11.0; połączenie internetowe o przepustowości min. 512KBPS; 50GB HDD;


Tekst oryginalny pochodzi ze strony Grania Czas!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz